Najlepsze trasy rowerowe w Polsce. 6 szlaków, które musisz przejechać

„Cudze chwalicie, swego nie znacie”, to hasło padało kiedyś w kultowej reklamie oranżady „Heleny”. Jestem święcie przekonany, że to zdanie idealnie pasuje do naszych polskich tras rowerowych. Często z zachwytem wymieniamy zagraniczne kierunki: słoneczną Italię, Sardynię, Toskanię czy bajkową Dolinę Loary. Tymczasem my w Polsce mamy trasy, które mogą na równi rywalizować z tymi europejskimi klasykami.

Czy w Polsce ma szansę narodzić się turystyka rowerowa na światowym poziomie? Tego nie wiem, ale patrząc na to, co dzieje się na naszych szlakach, jestem optymistą. Oto najlepsze trasy rowerowe w Polsce, którymi możemy szczysić się nie tylko lokalnie, ale też globalnie.

Szlak wokół Tatr, czyli tam, gdzie zakwasy smakują najlepiej

Zaczynamy z wysokiego „C”. Do tej pory Tatry kojarzyły się nam głównie z wyjściami w ramach wycieczek szkolnych czy studenckich wypadów „na piwo pod Giewontem”. Wszyscy raczej się zgodzą, że te góry mają w sobie coś specyficznego, co je wyróżnia od innych. Szlak wokół Tatr to międzynarodowa pętla, która oferuje niesamowite widoki oraz… solidne zakwasy. W końcu coś za coś, prawda?

Szlak zaczyna się w Nowym Targu i kręci się wokół całego pasma. Przebiega przez takie miejscowości jak słowacka Trstena, Zuberec czy Liptowska Mara. Trasa liczy około 310 kilometrów, ale spokojnie można ją skrócić do 250, a nawet 200 kilometrów, wybierając jako punkt startowy VeloDunajec, VeloCzorsztyn czy samo Zakopane. Optymalny czas, by nacieszyć oczy, to od dwóch do czterech dni.

Szlak rowerowy wokół Tatr
Szlak rowerowy wokół Tatr

To, co oferuje ta trasa, to fenomenalne widoki na Tatry, które towarzyszą nam niemal na każdym kilometrze. Ponadto warto odwiedzić lokalne bacówki (zwłaszcza w okresie od wiosny do jesieni, kiedy to na halach wypasają się owieczki, oscypek na trasie to paliwo idealne). Na uwagę zasługuje też odrestaurowana infrastruktura, wiele stacji kolejowych zostało przystosowanych do potrzeb turystów, w tym tych rowerowych. Warto zobaczyć m.in. Stację Podczerwone oraz pozostałości dawnej Tatrzańskiej Kolejki Elektrycznej.

Główny szlak sprytnie omija najgorsze strome podjazdy, posiada równy asfalt i jest stosunkowo łatwy, co czyni go odpowiednim dla wszystkich typów rowerów, w tym szosowych. Ale uwaga! Dla pragnących większych wyzwań przeznaczono górskie odcinki, gdzie nachylenie (np. na Przełęczy Huciańskiej) sięga nawet 12%!

VeloDunajec, czyli rowerem wzdłuż najczystszej wody

Dunajec to jedna z najczystszych i najbardziej urokliwych rzek w Polsce. Jego walory wykorzystano po mistrzowsku przy wytyczaniu trasy VeloDunajec. Prowadzi ona z Zakopanego, ciągnie się wzdłuż Jeziora Czorsztyńskiego oraz Pienin i kończy (w tym etapie) przy granicy ze Słowacją w okolicach Sromowców Niżnych i Czerwonego Klasztoru. Łącznie to 234 kilometry, które można pokonać w dwa lub trzy dni intensywnej jazdy.

Velo Dunajec
Velo Dunajec – wyprawa wzdłuż krystalicznie czystej rzeki. Nic lepszego nie może cię spotkać?

Największą atrakcją jest tu bliskość trzech potęg: Tatr, Pienin oraz Jeziora Czorsztyńskiego. Gdy poczujecie, że w nogach pojawiły się jeszcze „niezagospodarowane moce przerobowe”, warto zostawić rower i wybrać się pieszo na Trzy Korony. Na samym Dunajcu w sezonie można obserwować flisaków. Szlak kończy się przy Czerwonym Klasztorze po słowackiej stronie, miejscu z historią sięgającą XIV wieku, które po prostu trzeba zobaczyć. Szlak jest zróżnicowany, ale zdecydowanie przystępny dla rowerzystów o różnym stopniu zaawansowania.

O sandaczach, „moczykijach” i zamkach, czyli VeloCzorsztyn

Pieniny kojarzę głównie przez pryzmat dwóch rzeczy: wspomnianych wycieczek szkolnych oraz… sandaczy. Tak, były czasy, kiedy prócz pism o dwukołowcach, regularnie czytałem pisemka dla „moczykijów”, czyli kultowe „Wiadomości Wędkarskie”. Okazuje się, że właśnie w Jeziorze Czorsztyńskim można złowić wyjątkowe sandacze.

Do tej pory mam w pamięci jedną okładkę gazety: wąsaty wędkarz trzymał tam plastikową rybkę (woblera) oraz właśnie potężnego sandacza. Ryba była tak ogromna, że dosłownie nie mieściła się na pontonie, jej płetwa ogonowa wciąż znajdowała się w wodzie. Ten obrazek wrył mi się w pamięć na lata.

VeloCzorsztyn
To właśnie w tym jeziorze pływają majestatyczne i sandaczy, które z pewnością nie mieszczą się na talerzu ; )

Wróćmy jednak do rowerów. Trasa Velo Czorsztyn biegnie, jak sama nazwa wskazuje, dookoła Jeziora Czorsztyńskiego. Szlak liczy łącznie 40 kilometrów, więc to idealny materiał na jednodniowy wypad. Oczywiście trasę można skrócić do 27 kilometrów, korzystając z promu, który przeprawia rowerzystów przez wodę. Będąc w okolicy, nie wolno pominąć zamku w Niedzicy (pamiętajcie – Niedzica, nie Nidzica!), który dumnie dominuje nad całą okolicą. Szlak jest wyasfaltowany i w zasadzie dla każdego, co sprawia, że w wakacyjne długie weekendy bywa tam tak popularny, że tworzą się prawdziwe rowerowe korki.

Żelazny Szlak Rowerowy

Nazwa tego szlaku pochodzi od torów kolejowych, które niegdyś tętniły życiem w tym regionie. Dziś to miejsce zajęli rowerzyści, a szlak przecina polsko-czeskie pogranicze. Zaczyna się w Jastrzębiu-Zdroju i biegnie przez śląskie miejscowości (Godów, Zebrzydowice), po czym przechodzi na czeską stronę w okolicach Karwiny. Główna pętla ma 60 kilometrów, ale istnieje wiele skrótów pozwalających zamknąć trasę w 40–50 kilometrach.

Trasa biegnie po starodworzu (nasypach nieczynnych kolei), dzięki czemu jest płasko i komfortowo. Po drodze można podziwiać stare dworce, jak choćby ten w Ruptawie. Czeska strona z Karwiną oferuje piękny zamek, ale powiedzmy sobie szczerze, grzechem byłoby nie skorzystać z okazji do wypicia oryginalnej Kofoli i zagryzienia jej knedlikami. Szlak jest niemal w całości wyasfaltowany, co czyni go rajem dla rowerów szosowych i szybkich wypadów jednodniowych.

VeloSoła. Górska rzeka i „polski Adriatyk”

Szlak ten prowadzi wzdłuż Soły, która malowniczo wije się od Rajczy w Beskidach aż do Jeziora Żywieckiego. To trasa dla tych, którzy kochają górskie krajobrazy, ale niekoniecznie chcą się na nie wspinać pionowo w górę. W okolicy Węgierskiej Górki warto zatrzymać się przy schronach bojowych, niemych świadkach wojny obronnej z 1939 roku.

Szlak kończy się przy Jeziorze Żywieckim, które przez jednego z byłych premierów zostało szumnie nazwane „polskim Adriatykiem”. Czy rzeczywiście nim jest? Warto to ocenić samodzielnie, odpoczywając na jednej z plaż po 40 kilometrach jazdy. To wielki, sztuczny zbiornik, który oferuje wszystko: od żeglowania po wędkowanie (znów te ryby!).

Velo Soła
Velo Soła. Jezioro Żywieckie w pełnej okazałości – ryby, żagle i plaża

Dla kogo? Pod względem kondycyjnym jest raczej łatwo. Startując z Rajczy do Żywca, teren przez większość czasu delikatnie opada. Jednak uwaga: to nie jest trasa na szosówkę. Nawierzchnia jest silnie zmienna, od pięknego asfaltu, przez kostkę brukową, aż po szutry i leśne ścieżki. Wskazane rowery: gravel, trekking lub MTB.

Szlak R10 (EuroVelo 10). Bałtycka przygoda z wiatrem w plecach

Jeśli marzysz o wyprawie brzegiem Morza Bałtyckiego, które mimo swojej kapryśnej temperatury ma w sobie coś magnetycznego, to EuroVelo 10 jest dla Ciebie. Polski odcinek prowadzi od Świnoujścia, przez Koszalin, Mielno, Darłowo, Ustkę, Rowy, Łebę, Władysławowo, aż po sam Hel przy Mierzei Wiślanej. Cały europejski szlak liczy 9 tysięcy kilometrów, ale nasz odcinek to esencja nadmorskiego klimatu.

Przy trasie znajdziecie jeziora przybrzeżne (Gardno, Jamno, Łebsko). Nie brakuje latarni morskich, które od wieków wyznaczają kierunki żeglarzom. Koniecznie zróbcie sobie zdjęcie na ruchomych wydmach w Słowińskim Parku Narodowym czy podziwiajcie klify niedaleko Władysławowa (tam też znajdziecie Gwiazdę Północy – najbardziej wysunięty na północ punkt Polski).

R10
R10. Morze Bałtyckie. Idealna trasa rowerowa na weekend lub dłuższy wyjazd

Ważne ostrzeżenie: To naturalny wybór dla początkujących sakwiarzy, ale w żadnym wypadku nie polecam go na szosę. Nawierzchnia bywa złośliwa: krzywe płyty betonowe z „telepiącymi” wgłębieniami, wystające korzenie, nawiany głęboki piasek czy wręcz bagienne odcinki. Idealnie nadadzą się tu szerokie opony: cross, gravel, a najlepiej rowery turystyczne i MTB.

Najlepsze trasy rowerowe w Polsce

Polska turystyka rowerowa to już nie tylko „jazda po chodniku”. To setki kilometrów profesjonalnie przygotowanych tras (jak Velo Małopolska), industrialne perły (Żelazny Szlak) i dzikie, nadmorskie przygody (R10). Niezależnie od tego, czy masz karbonową szosę, czy starego trekkinga po tacie – spakuj bidon i ruszaj na szlak. Polska naprawdę ma się czym pochwalić!

Udostępnij

Michał
Michał

Pasjonat rowerów, autor niniejszego bloga.
Uważam, że rower to jeden z najbardziej genialnych wynalazków ludzkości.
Nieważne są parametry - ważne, że jeździ!

Odpowiedz!